Bliżej natury – życie w Kirgistanie


Czy wyobrażasz sobie życie w warunkach, w jakich żyli nasi dziadkowie i pradziadkowie? Bez internetu, sklepu pod nosem i laptopa? Nawet więcej – bez bieżącej wody, łazienki i centralnego ogrzewania? Wszyscy wiemy, że są jeszcze miejsca nieskażone cywilizacją, jednak większość z nas nie chciałaby mieszkać tam na stałe. Ale są również miejsca, gdzie odkrycia cywilizacyjne dotarły i są powszechnie znane, jednak człowiek wziął to, co jest z nich najlepsze, nie rezygnując przy tym z życia w rytmie natury. Zapraszam do Kirgistanu!

 

 

Dla sporej części mieszkańców Kirgistanu życie w warunkach daleko odbiegających od tych, które znamy nie jest świadomym wyborem. W kraju panuje bieda, a wiele osób nie zna innego życia. Jednak są osoby często wyjeżdżające za granicę do pracy, które widzą zachodnią cywilizację, korzystają z jej osiągnięć, jednak po powrocie do swoich domów zabijają barana i przyrządzają z jego głowy tradycyjną kirgiską potrawę beszbarmak , a potem idą się umyć w polowym prysznicu.

 

W większych miastach, których jest tam zaledwie kilka, żyje się podobnie jak u nas: są uczelnie wyższe, hotele, duże sklepy, redakcje, itd. Ze względu na to, że 93% powierzchni kraju stanowią góry, w Kirgistanie królują wsie i małe miasteczka. Najpopularniejszą profesją jest tam taksówkarz lub pasterz.

 

 

Bez asfaltu

 

W zachodniej części kraju biegnie asfaltowa droga łącząca północ z południem kraju. Jak powiedział nam kierowca tira, z którym jechaliśmy, jest to jedna z najtrudniejszych tras dla samochodów ciężarowych na świecie. Nic dziwnego: mnóstwo tam przełęczy, o wysokości nawet ponad 3000 metrów, gdzie w lecie sypie śnieg; niebezpiecznych zakrętów; przez większość trasy droga pnie się slalomem pod górę lub opada slalomem w dół. Ale jest asfalt. Co innego we wschodniej części kraju: z północy na południe możemy przejechać żwirowymi drogami, przez wysokie góry. Pod warunkiem, że mamy swój samochód lub sporo pieniędzy na taksówkę, ponieważ transportu publicznego tam nie uświadczymy. Za to zapierające dech w piersiach widoki i niezapomniana jazda gwarantowane.

 

góry w Kirgistanie

 

Między rozrzuconymi w górach wsiami, Kirgizi przemieszczają się swoimi samochodami (bez napędu 4×4 i amortyzatorów, ale takimi jakie mają – starymi, kilkunastoletnimi, często z kierownicą po lewej stronie) lub też konno. Ewentualnie na osiołku. Zresztą osły są ulubioną zabawką dzieci: u nas maluchy jeżdżą na rowerach i rolkach, a w Kirgistanie na osiołkach.

 

życie w kirgistanie

 

 

Ze względu na wszechobecne żwirowe drogi, nie dziwi fakt, że myjni samochodowych jest w Kirgistanie chyba więcej niż sklepów spożywczych. Prawie całkowity brak transportu publicznego (z wyjątkiem północy i południa kraju) tłumaczy również popularność zawodu taksówkarza.

W Kirgistanie chyba każda, nawet biedna rodzina posiada samochód – jakoś trzeba się dostać do, często oddalonego o kilka kilometrów, sklepu. Szczególnie, jeśli przez prawie pół roku mieszka się w górach w… jurcie.

 

 

Pasterzem być…

 

Drugi, najbardziej popularny zawód w Kirgistanie. Z nastaniem wiosny, wiele rodzin przenosi się na górskie łąki i pastwiska, ze swoimi stadami koni i krów i spędza tam prawie pół roku, mieszkając w specjalnych namiotach. W jednej jurcie żyje zazwyczaj jedna rodzina, a w popularniejszych turystycznie miejscach, np. nad przepięknym jeziorem Song-Kul, dodatkowa jurta może być wynajęta turystom.

 

atrakcje w kirgistanie

 

Codzienne życie pasterzy upływa na opiece nad stadami, przygotowywaniu posiłków i, uważanego przez Kirgizów za cudowny napój, kumysu. Produkuje się go ze sfermentowanego mleka klaczy. Słyszeliśmy kilka historii o tym, jak kumys pomaga zwalczyć choroby i dodaje energii. Nam nie przypadł on do gustu, choć podobno można przywyknąć do jego smaku.

 

Rodziny, żyjące w górach nie mają internetu i komputerów, bardzo dużo używają jednak telefonów komórkowych. Lubią zabawę i często organizują tańce na górskiej łące, przy muzyce z samochodowego radia.

 

 

Tradycja przede wszystkim

 

Gdy w kirgiskim domu pojawi się gość, siada on na honorowym miejscu. Pani domu ma obowiązek dbać, aby wszyscy mieli filiżanki pełne herbaty i aby gościom niczego nie brakowało. Pan domu zajmuje rozmową.

Jednak, aby zjeść kolację, nie jedzie się do sklepu po zakupy, ale na pole, wykopać ziemniaki. Gospodyni gotuje w tradycyjnym kirgiskim piecu, co zazwyczaj dość długo trwa. Stół jest zawsze szczodrze zastawiony domowymi konfiturami, sokami owocowymi, ciasteczkami i owocami.

 

tradycje w kirgistanie

 

Przychodząc obejrzeć nowo narodzone dziecko, powinno dać się prezent jego rodzicom, choćby malutki, symboliczny upominek. Wielopokoleniowe rodziny często żyją w jednym domu, pomagając sobie nawzajem. Tradycje dla Kirgizów są bardzo ważne, nie są oni jednak osobami religijnymi (może z wyjątkiem południowej części kraju).

W wolny dzień wiele rodzin ucieka ze skwarnego miasteczka nad jezioro lub pobliski bazar, na przykład taki jak na zdjęciu poniżej, w górach.

kirgistan

Wszystko z umiarem

 

Poza stolicą ciężko spotkać kogoś mówiącego po angielsku i używającego Facebooka. Ale nie oznacza to, że ludzie są zacofani. Mimo, że transport jest logistycznie trudny i sporo kosztuje, wiele rodzin wysyła swoje dzieci na studia. Dzieci wracają do domu na święta i wakacje i przywożą smartfony z dostępem do sieci. Często mężczyźni zajmują się sprowadzaniem samochodów z Unii Europejskiej. Zarabiają na tym spore, jak na tamte realia, pieniądze, kupują najnowsze elektroniczne gadżety, ale nie zmienia ich to w zombie, siedzących całymi dniami z nosem w ekranie telefonu. Korzystają z dobrodziejstw cywilizacji, nie odrzucają ich, ale jednocześnie nie rezygnują z tradycji i życia blisko natury.

 

Kirgizi są wyjątkowo ciepli, gościnni i bardzo rodzinni. Przebywanie w ich otoczeniu nastraja pozytywnie i przywraca wiarę w dobroć ludzi. I, mimo, że spora część domów pozbawiona jest bieżącej wody i normalnej toalety, to chce się tam wracać. W Kirgistanie czas płynie inaczej, spokojniej; ludzie są serdeczni i nie gonią jeden drugiego, aż któryś z nich padnie ze zmęczenia. Są ciekawi świata, mimo, że część z nich nigdy nawet nie była w stolicy. Niewiele mają, ale wszystkim chcą się dzielić. I to jest w nich najpiękniejsze.

 

Może czasem warto wziąć z nich przykład? 🙂

 

kirgistan - song kul
kirgistan - atrakcje

Jezioro Song-Kul, 3016 m.n.p.m.

 

 

tienszan - kirgistan

drogi w kirgistanie

przyroda w Kirgistanie

Droga przez góry z północy na południe, wschodnią częścią Kirgistanu

 

Follow on Bloglovin

 

Follow

  • Ama Ndra

    widoki wzbudzają zachwyt ! 🙂

  • Przykład wziąć warto, szczególnie w naszym zabieganym świecie w którym niestety mało jest miejsca na tradycję oraz oderwanie się od ekranu telefonu czy komputera. Zdjęcia zachęcają do wizyty w tym tak mało znanym u nas kraju 🙂 Szczególnie to znad jeziora…

    • To prawda, Kirgistan nie jest u nas znany, niektórzy pytali mnie gdzie to jest 😉 Jednak wydaje mi się, że będzie się stawał coraz bardziej popularny. Niestety, coraz mniej jest miejsc autentycznych, gdzie ludzie wychodzą do obcych z sercem na dłoni, a dla wielu osób wyprawa do takiego kraju jest oderwaniem się od codzienności i wyprawą do „innego świata”. Oby tylko miejsca jak Kirgistan zostały autentyczne jak najdłużej 🙂

  • Marzy mi się Kirgistan! Intuicyjnie czuję, że ma wiele wspólnego z Laosem. Krajem, o którym dużo pisałam i opowiadałam w różnych środkach przekazu 😉 i gdzie zostawiałam jakąś część duszy. Życie blisko natury, piękne przestrzenie, ludzie jeszcze niezepsuci konsumpcją, prostota…i bieda, niestety. Jak patrzę na zdjęcia z Kirgistanu to chwilami jakbym widziała Laos…magnetycznie przyciąga! Zaciekawiło mnie to, że rządom ZSRR udało się wykorzenić religijność. Tradycyjne społeczeństwa pasterskie z reguły mają w kulturze mocno zakorzenioną religijność…w Laosie ona w dużej mierze została.

    • W Kirgistanie religijność widać głównie na południu kraju, w zdecydowanej większości islam. Jeśli chodzi o północ to wierzący są głównie młodzi ludzie. Osoby pamiętające Związek Radziecki w przeważającej części nie miały w rodzinie tradycji religijnych i tak im już zostało. Pozdrawiam i polecam wybrać się do Kirgistanu póki jeszcze nie został zalany falami turystów!

  • Nie wiedziałam, że Kirgistan jest tak podobny do Mongolii. Krajobrazy, brak cywilizacji, jurty, konie, stepy, jakbym widziała siebie u Mongołów 🙂

    • Pod względem jurt, koni i dzikości to pewnie podobny (choć nie byłam w Mongolii), ale stepów tam nie ma. Te skrawki płaskiego terenu widoczne na zdjęciach to niewielkie płaskowyże na wysokości ponad 3000 m. A tak to góry i góry 🙂

  • Ojej, wspaniałe miejsce! Tak, to może być państwo, którego stempelek w paszporcie przynosi najlepsze wspomnienia <3 🙂