Październik – co się u mnie działo


Ten wpis rozpoczyna nową serię artykułów, uchylających Ci rąbek mojego życia 🙂 Osobiście bardzo lubię tego typu serie na śledzonych przeze mnie blogach, pomyślałam więc, że stworzę coś podobnego u siebie. Pierwszego dnia każdego miesiąca będę zamieszczać wpis, podsumowujący co ciekawego się u mnie wydarzyło – będą to rzeczy związane z blogiem, ale także z tym, czym obecnie się zajmuję i jak spędzam czas. Nie przedłużając – zapraszam!

 

co się u mnie działo

 

 Październik był dla mnie dość szczególnym i nieco zaskakującym miesiącem. Od dwóch miesięcy jestem mężatką i mieszkam w nowym miejscu, więc październik był okresem przyzwyczajania się do, częściowo nowych, okoliczności i, w pewnym sensie, nowego życia.

 

 

Praca i rozwój

 

Październik był też zaskakujący, z powodu pewnej ciekawej propozycji, którą otrzymałam. Nie będę jeszcze dokładnie zdradzać o co chodzi, ale mam nadzieję, że w już w listopadzie będę mogła powiedzieć więcej na ten temat. Rozpoczęłam pracę nad pewnym projektem, który bardzo mi się spodobał i który obecnie pochłania zdecydowaną większość mojego czasu, dając jednak sporo satysfakcji. Nie jest on związany z Naturalnie Niebanalnie, choć ma kilka cech wspólnych.  Jak tylko już powstanie coś bardziej konkretnego, niż jest obecnie, to na pewno się pochwalę 🙂

Ukończyłam również kurs towaroznawstwa zielarskiego (czym zresztą chwaliłam się na Facebooku), który rozpoczęłam jeszcze we wrześnikurs zielarstwau. Zdałam państwowy egzamin i otrzymałam certyfikat MEN oraz uprawnienia do prowadzenia sklepu zielarsko-medycznego. W najbliższej przyszłości nie planuję go zakładać, choć nie ukrywam, że bardzo mi się ten pomysł podoba i mam nadzieję, że kiedyś go rozwinę. Zrobiłam ten kurs, aby pogłębić swoją wiedzę na temat zielarstwa i jakoś ją usystematyzować. Kurs był całkowicie on-line i zostały mi po nim bardzo dobre materiały, z których na pewno będę korzystać pisząc ziołowe artykuły. Zauważyłam, że takie wpisy cieszą się sporą popularnością, dajcie więc znać, czy chcecie więcej 🙂

Pod koniec października rzuciłam samej sobie wyzwanie i zaczęłam naukę hiszpańskiego. Zawsze podobał mi się ten język i już kilka razy podchodziłam do jego nauczenia się, jednak zawsze po niedługim czasie rezygnowałam. Zwykle brakowało mi czasu, choć teraz myślę, że to wymówka. Nie muszę poświęcać na niego nie wiadomo jak dużo czasu, ważne, żeby uczyć się codziennie, chociaż kilka minut. Zresztą, Piotrek (mój mąż) zaczął się uczyć już jakiś czas temu i mnie zaraził. Dom mamy oklejony karteczkami z hiszpańskimi słówkami. Chcemy kiedyś lecieć do Ameryki Południowej i móc się tam swobodnie dogadać 🙂 Trzymaj kciuki, żebym nie zrezygnowała!  Możesz mnie czasem zapytać, jak mi idzie nauka, będę bardziej zmotywowana!

 

 

Do ponownej próby nauczenia się hiszpańskiego skłoniła mnie pewna książka, którą ostatnio przeczytałam…

 

 

Książki

 

A konkretnie nowa książka Radka Kotarskiego Włam się do mózgu. Być może kojarzycie Radka z jego programu na YouTube Polimaty lub z telewizji, gdzie prowadzi program Podróże z historią w tle. Radek napisał książkę o tym, jak się uczyć. Zebrał naukowo udowodnione i skuteczne metody nauki w jedno miejsce, bardzo ciekawie je przedstawiając (czasem rzucając żartem w stylu pana Strasburgera :)) i dając gotowe wzorce, jak te metody wykorzystać w samodzielnej nauce. Przekonał mnie do tego, że na naukę nie trzeba poświęcać nie wiadomo ile czasu, jeśli tylko… umiemy się uczyć 🙂 Zresztą, najlepszym dowodem na to, że te metody działają jest sam Radek, który w pół roku, kompletnie od zera, nauczył się szwedzkiego (oczywiście, jednocześnie pracując i nie porzucając swoich obowiązków dla nauki – nawet w trakcie tego pół roku urodziło mu się dziecko, domyślam się więc, że facet miał co robić) i zdał egzamin Swedex. Nauczył się swobodnie komunikować w całkiem nowym języku w pół roku, nie porzucając dla tego celu innych obowiązków! Robi wrażenie, no nie? I motywuje 🙂 Szczegóły możecie zobaczyć  na tym filmiku. Ja powiem tylko, że Radek sam jest reklamą swojej książki, więc nie trzeba jej nawet polecać. W końcu uczymy się całe życie 🙂

 

Oprócz tego, przeczytałam książkę Zbigniewa T. Nowaka Antybiotyki z apteki Pana Boga, którą dostałam od wydawnictwa AA. Nie będę się tutaj o niej rozpisywać – recenzja była na blogu:

Recenzja książki „Antybiotyki z apteki Pana Boga”

 

 

W końcu udało mi się również przeczytać książkę Oli Budzyńskiej Jak zostać panią swojego czasu. Kupiłam ją na wiosnę i jakoś nie miałam czasu jej przeczytać. Jeśli (tak jak ja) masz problemy z planowaniem czasu, z zarządzaniem i ogarnianiem projektów – ta książka się sprawdzi. Obecnie staram się wprowadzać w życie rady Oli i wydaje mi się, że trochę bardziej się ogarnęłam. Jest to szczególnie ważne, bo obecnie pracuję w domu i sama sobie organizuję czas pracy. Co wbrew pozorom nie jest proste.

I to wszystko, co w tym miesiącu udało mi się przeczytać. Było jeszcze kilka książek, związanych w projektem, o którym wspominałam na początku wpisu, jednak na razie nie zdradzę szczegółów :).

 

 

Czas wolny

 

Bardzo się cieszę, bo w październiku udało mi się dwa razy pójść na górską wycieczkę. Jednego dnia zdobyliśmy szczyt Wołowca, idąc z Doliny Chochołowskiej, przez Grzesia; a innego dnia przeszliśmy się Ścieżką nad Reglami.

Jeden tydzień października był ogólnie bardzo słoneczny i ciepły, wykorzystałam go więc na częste spacery. Wygląda na to, że była to już ostatnia okazja, bo pod koniec miesiąca w górach spadło sporo śniegu, jest brzydko i zimno 🙁

czas wolny

 

Nawyki, dieta i aktywność

 

Jestem zadowolona również z tego, że wyrobiłam w sobie nawyk codziennej praktyki jogi – choćby 10 minutowej, choć zwykle są to jednak dłuższe sekwencje. Wkręciłam się w to niesamowicie i czuję się po niej fantastycznie. Na pewno będę chciała się nadal rozwijać w tym kierunku.

 

 

Innym dobrym nawykiem, który już na stałe zagościł w moim rozkładzie dnia, jest picie skrzypu i pokrzywy. Nazywam to skrzypopokrzywą, ponieważ piję je razem – działają świetnie na moje włosy i paznokcie.

Jeśli chodzi o inną aktywność, poza jogą, to nadal biegam, choć w październiku biegałam zdecydowanie mniej – a tu poszłam w góry i opuściłam trening, a tu trochę się przeziębiłam, a tu znów padało cały dzień. Na pewno jednak będę się starać wrócić do regularnego biegania.

 

 

Blog

 

A co się wydarzyło na blogu przez ten miesiąc? Pojawiło kilka ciekawych wpisów, a najbardziej cieszę się z artykułu, który powstał przy współpracy z innymi blogerami, zajmującymi się tematyką zdrowia i odżywiania. Dzięki ich pomocy powstał naprawdę wartościowy wpis o tym, jak nie dać się jesiennej chandrze, mieć mnóstwo energii i nie chorować. Sama współpraca z zaproszonymi blogerami była bardzo przyjemna i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mieli okazję razem coś zrobić. Jeśli jeszcze nie czytałeś tego artykułu, zrób to koniecznie! I daj znać, czy chcesz więcej takich 🙂

 

Sposoby na jesień – 10 porad blogerów, jak przeżyć ją zdrowo i z energią!

sposoby na jesień

 

Pozostałe wpisy z października:

Właściwości, zapotrzebowanie i źródła witaminy C

Naturalne sposoby na katar i zatkane zatoki

Naturalne sposoby na zmęczenie + 10 produktów dodających energii

Polskie superfood – orzech włoski

 

 

Zachęcam do zapisu na newsletter – jest nowy projekt graficzny i każdorazowy bonus dla subskrybentów, w postaci przydatnych grafik lub dodatkowych informacji. No i można pobrać e-booka z naturalnymi kosmetykami i Dziennik Obserwacji Organizmu (jeśli nie wiesz, czym jest dziennik, przeczytaj tutaj). Warto!

 

 

 

A jak Tobie minął październik? Co dobrego dla siebie udało Ci się zrobić? Może wydarzyło się u Ciebie coś ciekawego? Koniecznie daj znać!

  • Julia Perlikowska

    Zazdroszczę, że chce Ci się robić aż tyle rzeczy w październiku 😮 Dla mnie to najbardziej dołujący i leniwy miesiąc w roku.

  • Danuta Brzezińska

    Życzę wytrwałości w podjętych działaniach, teraz dobry czas na naukę języka:-)

  • Michał Woroniecki

    Ja planuję zacząć uczyć się hiszpańskiego:)

  • Bardzo fajny cykl. Ja tez lubie czytac takie wpisy u innych blogerow. Bo chyba z jednej strony inspiruja, z drugiej motywuja do sprobowania, czy do zrobienia czegos nowego w swoim zyciu. Ja tez zamierzam nauczyc sie hiszpanskiego, jakkolwiek nie moge dosc skutecznie sie do tego zabrac. Zielarstwo, kiedys w dziecinstwie uwielbialam wchodzic do sklepu zielarskiego i zachwycac sie tymi naturalnymi zapachami. I chyba zostalo mi to do dzis. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Iza Jurasik-Kamińska

    Podziwiam – to naprawdę solidna lista. Cześć z niej, jest na mojej:) Niestety robię to znacznie wolniej. P.s Polecasz panią swojego czasu?

    • Jeśli chodzi o książkę PSC to polecam, ale dla osób, które nie mają pojęcia (albo wydaje im się, że mają) o planowaniu – jak ja. Dla osób, które są zorganizowane i potrafią zarządzać książka może nie wnosić nic nowego. Jednym słowem: dla początkujących tak, dla zaawansowanych raczej nie 🙂 Pozdrawiam!

  • Od września praktykuję jogę i podzielam Twoje zdanie – to niesamowita aktywność fizyczno-duchowa, która doskonale wpływa zarówno na moje samopoczucie, jak i na formę.

    Gratuluję zdobycia certyfikatu i życzę powodzenia w realizacji nowego tajemniczego projektu 🙂

  • Niedzielnykucharz.pl

    Hej, sporo sie u Ciebie działo! Podziwiam za systematyczność, nie tylko jesli chodzi o jogę, ale w każdej dziedzinie. Przeczytałam tez od razu jesienne porady blogerów – super inicjatywa i ciekawe wątki!grafuluje pomysłu i wykonania :))