Gruzja – piękna przyroda, wspaniali ludzie i pyszne jedzenie!

Opublikowane przez Natalia Stós w dniu

gruzja

Gruzja jest magicznym i przyjaznym dla każdego krajem. Nie ważne, czy podróżujesz z małymi dziećmi, czy trochę starszymi, sam, czy w parze albo z grupą znajomych – Gruzja jest idealna dla każdego! Jej piękne krajobrazy po prostu zachwycają, lokalna kuchnia pieści podniebienie, a ludzie zawsze i wszędzie ci pomogą – czy potrzeba czegoś jeszcze?

gruzja atrakcje

Wyjazd do Gruzji planowaliśmy od kilku lat, jednak zawsze jakoś tak wyszło, że jechaliśmy gdzieś indziej. Jednak w tym roku powiedzieliśmy sobie, że choćby nie wiem co, musimy tam pojechać. Słowo się rzekło, bilety zostały kupione i pozostało tylko czekać na upragniony urlop!

Gruzja – praktyczne porady

Transport

Jak to zwykle bywa w naszym przypadku, również w Gruzji korzystaliśmy z lokalnych środków transportu. Ponieważ maj to jeszcze nie sezon, choć jest już trochę turystów, zdarzało się, że dojazdy zabierały nam trochę czasu.

Po całej Gruzji kursują tzw. marszrutki, czyli małe busy, za które zapłacić kilka złotych. Na dworcu w każdej miejscowości stoi ich mnóstwo, a kierowcy z przyjemnością pokażą ci do której marszrutki musisz wsiąść. Ich minusem jest to, że odjeżdżają kiedy się zapełnią, czasem więc trzeba poczekać, choć podejrzewam, że w sezonie zapełniają się bardzo szybko. Najdłużej przyszło nam czekać na odjazd 5 godzin… Na szczęście tylko raz, a późniejsze widoki wszystko nam wynagrodziły 🙂

W niektórych przypadkach lepszym rozwiązaniem jest wzięcie taksówki dzielonej – mnóstwo ich stoi na dworcach, są to zwykłe 5-osobowe samochody lub minivany. Kierowca zbiera ludzi, jadących w to samo miejsce i taki samochód zapełnia się znacznie szybciej, niż bus, a kosztuje niewiele więcej. Plusem jest to, że jeśli ustalisz to wcześniej z kierowcą, może się on zatrzymać podczas drogi na robienie zdjęć.

Dobrą opcją na transport z lotniska lub na lotnisko do największych miast Gruzji (Kutaisi, Tibilisi, Batumi) jest GeorgianBus, czyli autobusy zsynchronizowane z samolotami – kupujesz bilet online, a autobus zawiezie cię z lotniska pod wskazanych przez ciebie adres.

Jeśli chcesz wynająć samochód, przygotuj się na to, że Gruzini mają swój specyficzny styl jazdy i porozumiewają się między sobą za pomocą klaksonów, jeżdżą szybko i notorycznie wyprzedzają na trzeciego. Same drogi w Gruzji są dość dobre (szczególnie te główne), jeśli jedziesz w góry licz się z pokonywaniem przełęczy i serpentynami.

Noclegi

Bez problemu można rezerwować noclegi na Booking.com czy Airbnb. W każdej miejscowości działa mnóstwo guest house’ów, czyli pokoi wynajmowanych w prywatnych domach, które można zarezerwować za naprawdę niską cenę. Jest też sporo hosteli i hoteli.

Jedzenie

Kuchnia gruzińska jest pełna aromatycznych przypraw i ziół, oryginalnych sosów, kolendry, warzyw, sera i produktów mącznych. Jada się tutaj również sporo mięsa, choć wegetarianie z pewnością nie będą narzekać na głód.

Najfajniejsze w kuchni gruzińskiej jest chyba to, że to samo danie w każdej restauracji, czy barze przyrządzane jest w inny sposób. Weźmy takie chaczapuri, czyli placek nadziewany serem – czasem placek jest bardzo kruchy, jak francuskie ciasto, czasem drożdżowy, albo jeszcze inny. Podobnie jest z moim ulubionym daniem lobio, czy potrawą z czerwonej fasoli, którą zajadałam się bardzo często – raz było to danie w formie gulaszu, raz w formie zupy, albo ugniecione, w formie musu lub pasty. Zawsze towarzyszyło mu mnóstwo orzechów i kolendry. Bardzo smakowały mi też bakłażany faszerowane pastą orzechową oraz ajapsandali, czyli gulasz z duszonych lub smażonych warzyw.

W gruzińskiej kuchni używa się sporo orzechów, posypując nimi sałatki, robiąc z nich pasty z dodatkiem szpinaku lub innych warzyw, dodając do zup, gulaszy, sosów. Z orzechów robi się też gruzińskie słodycze, tzw. czurczchela, czyli orzechy włoskie (czasem z dodatkiem suszonych owoców), powieszone na sznurku i oblane sokiem owocowym – z winogron, wiśni, granatu, kiwi lub miodem. Sok zasycha na orzechach, tworząc skorupkę – deser jest pożywny, nie za słodki, ale pyszny i dodający energii.

Jeszcze kilka słów o serach – mają milion rodzajów! Miękkie, przypominające nasz bundz lub mozzarellę, twarde, półtwarde, z mleka owczego, koziego, krowiego, mieszane… Najadłam się ich trochę i teraz mam dość serów na dłuższy czas 🙂

Wyjeżdżając z Gruzji poszliśmy na bazar, gdzie zaopatrzyliśmy się w zapas przypraw, sól swańską, domowe sosy tkemali i z grantaów i czurczchele. Zamiast pamiątek 🙂

Język w Gruzji

Język gruziński jest bardzo podobny (przynajmniej w brzmieniu, nie wnikam w szczegóły) do tureckiego, ich alfabet jest również zupełnie dla nas nieczytelny. Na szczęście w turystycznych miejscowościach napisy są również alfabetem łacińskim. Większość Gruzinów mówi również po rosyjsku (choć młode pokolenie nie chce się uczyć tego języka), mieliśmy ten komfort, że mogłam się bez problemu dogadać. W turystycznych miejscowościach, np. Mestii, Batumi, czy Kazbegi, niektórzy mówią również po angielsku. A jak nie mówią, to zawsze można dogadać się trochę na migi, trochę po polsku – wiele słów w naszym jeżyku jest podobnych do rosyjskiego, myślę więc, że każdy da sobie radę.

Ludzie w Gruzji

Gruzini mają specyficzny, całkiem odmienny od naszego, sposób bycia. Są głośni, serdeczni, lubią się przytulać i całować (np. bliscy sobie mężczyźni całują się w policzek i ściskają na powitanie), są bardzo bezpośredni. Dla ludzi Zachodu może być to trochę szokiem, ponieważ my jesteśmy raczej zdystansowani i cenimy swoją przestrzeń osobistą, trzeba to po prostu zaakceptować.

Ludzie w Gruzji są otwarci, rozmowni i chętni do pomocy. Nawet jeśli sami nie wiedzą, zapytają kogoś innego i ci pomogą, wskażą drogę, doradzą. Widać, że Gruzini bardzo cenią sobie więzi rodzinne i przyjaciół, generalnie kontakt z ludźmi – rozmowa jest zawsze na pierwszym miejscu, dopiero potem interesy. Myślę, że w tych kwestiach powinniśmy brać z nich przykład, szanować i kochać ludzi, dbać o nasze relacje z bliskimi, pomagać sobie i tworzyć społeczność, a nie wyizolowane gospodarstwa domowe.

Gruzja – ciekawe miejsca

Podejrzewam, że cała Gruzja jest przepiękna i na pewno jeszcze tam wrócimy, aby zobaczyć to, na co nie starczyło czasu. Mieliśmy 10 dni i udało nam się zobaczyć najważniejsze miejsca, choć mnóstwo jest jeszcze do zobaczenia.

Tibilisi

Stolica Gruzji, choć na stolicę w żadnym wypadku nie wygląda 🙂 Klimatyczne stare miasto, z częściowo odnowionymi budynkami, choć w większości są to nadal stare i zaniedbane domy i kamienice, które jednak mają swój niepowtarzalny urok. Nad miastem góruje twierdza Narikala oraz pomnik Matki Gruzji, pod które można wyjechać kolejką liniową lub przejść się pieszo. Na wzgórzu znajduje się również ogród botaniczny. Ponieważ my nie przepadamy za zwiedzaniem miast i zabytków typu kościoły, katedry, itd., naszym głównym zajęciem w Tibilisi było spacerowanie po starym mieście.

Gori i skalne miasto Uplisciche

Znajdują się niecałą godzinę jazdy od Tibilisi, świetny pomysł na jednodniową wycieczkę. Gori jest znane w sumie tylko z tego, że urodził się tu Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, czyli… Stalin. W miasteczku znajduje się jego muzeum oraz domek, w którym się wychował. W mieście na wzgórzu znajdują się również ruiny fortecy, które ładnie wyglądają z dołu, ale w sumie na górze to nic specjalnego.

Z Gori można łatwo podjechać od oddalonego o 15 km skalnego muzeum, czyli starożytnego miasta Uplisciche. Pierwsze budynki lub też jaskinie, powstały tam już w V wieku p.n.e., a samo miasto zamieszkane było do okresu późnego średniowiecza. Miasto jest naprawdę piękne, a dodatkowo położone w skałach nad rzeką Kurą, co owocuje wspaniałymi widokami.

Droga Wojenna i Kazbegi

Kolejnym etapem naszej podróży było miasto Kazbegi, do którego ze stolicy Gruzji prowadzi słynna Droga Wojenna, czyli szlak przebiegający w poprzek Wielkiego Kaukazu, łączący północny Kaukaz z południowym. Szlak był znany już w starożytności, a wzdłuż niego można obecnie podziwiać kilka położonych w górach świątyń i fortec. Sama droga jest przepiękna, przez wysokie, pokryte śniegiem góry, w najwyższym punkcie, na Przełęczy Krzyżowej, osiąga 2379 m.n.p.m.

Po drodze warto zatrzymać się przy twierdzy Ananuri oraz na wspomnianej przełęczy na zrobienie zdjęć – widoki zapierają dech.

Samo Kazbegi, czyli miasteczko niedaleko granicy Gruzińsko-Rosyjskiej jest niewielkie, ale bardzo malowniczo położone. Obowiązkową wycieczką jest spacer do położonego w górach kościołu Cminda Sameba, z którego rozpościera się wspaniały widok na ośnieżony szczyt Kazbeku. Okolica jest przepiękna, wkoło pasą się konie, a jeśli mamy ochotę i czas, można podejść jeszcze dalej szlakiem w stronę stacji meteorologicznej.

W Kazbegi swój początek ma wiele szlaków wycieczkowych, jednak są one zazwyczaj kilkudniowe i bardziej dostępne latem – w maju wciąż jest na nich sporo śniegu.

Górna Swanetia

Kilka następnych dni spędziliśmy na drugim końcu Gruzji, choć również w Kaukazie – w regionie Górna Swanetia. Zatrzymaliśmy się w małym miasteczku Mestia, bardzo popularnym wśród turystów, które stanowi świetną bazę wypadową na wycieczki po Swanetii.

USZGULI

Miejscem więcej niż wartym odwiedzenia jest Uszguli – najwyżej położona wieś w Europie (2200 m.n.p.m.) u stóp najwyższego szczytu Gruzji – Szchary (5068 m.n.p.m.). Wiedzie tutaj trudno przejezdna droga przez góry, bez asfaltu, na którą z pobliskich zboczy mogą osuwać się kamienie. Wracając z Uszguli do Mestii byliśmy właśnie świadkami takiego osunięcia i musieliśmy czekać, aż wielki spychacz oczyści drogę z kamieni i znów będzie ona przejezdna.

Charakterystycznym elementem Uszguli, jak również całej Swanetii, są kamienne wierze obronne (XII w.), które na tle ośnieżonych szczytów i soczyście zielonych łąk prezentują się wprost zjawiskowo. W Uszguli czas jakby stanął w miejscu – ze względu na trudny dojazd, wieś często bywała odcięta od świata (szczególnie zimą), a sami mieszkańcy wciąż na przykład używają koni i ręcznych narzędzi do orania ziemi i siania warzyw. Po uliczkach biegają wesołe prosiaki, spacerują krowy, konie i wszędobylskie psy (jak zresztą w całej Gruzji).

Spacer po Uszguli nie zajmuje dużo czasu, gdy już to zrobimy warto wspiąć się na pobliskie wzgórze, aby podziwiać widoki. Później można zejść ścieżką w stronę rzeki, gdzie znajduje się szlak, który doprowadzi nas do punku widokowego pod lodowcem (ok. 2-3 h w jedną stronę).

JEZIORA KORDULI

W Mestii wybieramy się również na przepiękną wycieczkę do Jezior Korduli. Droga jest dosyć wymagająca, początkowo wiedzie przez pastwiska, a następnie dobre 2 godziny trzeba wspinać się stromą ścieżką przez piękny las. Gdy już wydaje nam się, że dłużej tak iść nie damy rady, wychodzimy z lasu, a naszym oczom ukazują się zapierające dech w piersiach widoki na okoliczne ośnieżone szczyty i na Uszbę – groźny i trudny do zdobycia szczyt.

Na dużej polanie ponad lasem znajduje się platforma widokowa i pasą się konie. Można tu spokojnie odpocząć i nacieszyć oczy niesamowitymi widokami.

Dalej szlak biegnie trawiastymi zboczami, wciąż pod górę. W pewnym momencie drogę przykryły nam rozległe pola śniegu (którego w lecie już nie ma), ale udało nam się znaleźć wydeptaną przez innych ścieżkę. Brniemy w śniegu, podziwiając okolicę, aż w końcu docieramy do jeziorek, znajdujących się w kotlinie i… przysypanych śniegiem 🙂 Jednak, mimo, że nie udało nam się zobaczyć Jezior Korduli, sam szlak jest tak piękny i atrakcyjny, że zdecydowanie warto się tam wybrać.

Batumi i ogród botaniczny

Dwa ostatnie dni naszej podróży spędziliśmy nad Morzem Czarnym, w popularnym letnim kurorcie Batumi. Miasto jest dosyć specyficzne, ponieważ europejski bogaty kurort miesza się tu z typowo gruzińską zabudową. Obok wspaniałych oszklonych wieżowców znajdziemy rozpadające się budynki, a jeszcze dalej finezyjne pałace rodem z Disneylandu.

Piękny natomiast jest rozległy park przy morzu oraz ciągnąca się wzdłuż wybrzeża promenada. Miasto jest zdecydowanie bardziej europejskie niż reszta kraju, co jak dla mnie wcale nie jest plusem. Samo Batumi jest przebogate w kasyna, kluby, drogie hotele i restauracje i jest bardzo popularne wśród bogatych Rosjan.

Na cały kolejny dzień uciekamy więc z miasta i jedziemy do pobliskiego ogromnego ogrodu botanicznego, w którym znajdują się rośliny z niemal wszystkich stref klimatycznych świata. Bardzo piękne i warte odwiedzenia miejsce, aby przejść cały (albo prawie cały) ogród, potrzeba około 6 godzin, podczas których warto robić sobie przerwy na licznych ławkach i miejscach wypoczynkowych.

Gruzja – podsumowanie i moje wrażenia

Gruzja spełniła moje oczekiwania. Wiedziałam, że jest to piękny i przyjazny kraj, szczególnie interesujący dla nas – preferujemy kontakt z naturą, zwiedzanie parków narodowych i aktywny wypoczynek, a nie zwiedzanie miast, zabytków i plażing. Lubimy też podróżować backpackersko, czyli lokalnymi środkami transportu, jedząc lokalne jedzenie i obcując z lokalnymi ludźmi.

Udało nam się zobaczyć naprawdę dużo, ale wiem, że Gruzja ma do zaoferowania jeszcze więcej. Marzy mi się np. kilkudniowy trekking po górach Swanetii oraz zwiedzenie południowej Gruzji i rejonu Borżomi. No ale – wszystko przed nami 🙂

A Ty, byłeś kiedyś w Gruzji? A może chciałbyś się tam wybrać? Gdzie planujesz spędzić tegoroczny urlop, a może już gdzieś byłeś? Podziel się opinią w komentarzu!

P.S. Jeśli wybierasz się na urlop i szukasz noclegu, polecam stronę Booking.com – korzystając z TEGO linku otrzymasz 50 pln za zrealizowanie noclegu!

5 (100%) 3 votes